Drukuj
 
Moje przeżycia  z duszami czyśćcowymi
MARIA SIMMA
 
Listopad w liturgii Kościoła kieruje nasze spojrzenie poza stan, w którym obecniejesteśmy, my, Pielgrzymujący na ziemi: na wspólnotę Tryumfujących(w niebie) i Cierpiących (w czyśćcu)
Dziś, w Dzień Wszystkich Świętych, czcimy wszystkich, którzy w swoim doczesnym życiu odnieśli zwycięstwo, dochowując wierności Jezusowi Chrystusowi i Jego Ewangelii. Są dla nas nie tylko wzorem niezliczonych dróg prowadzących skutecznie do Królestwa Niebieskiego, ale także naszymi niezmordowanymi orędownikami, wypraszającymi nam potrzebne łaski. Pamiętajmy o tym we wszystkich naszych potrzebach i dziękujmy im za ich przemożne wsparcie każdego dnia.
Często zapominamy jednak, że możemy też liczyć na potężne wstawiennictwo dusz cierpiących w czyśćcu, tak samo jak my możemy wypraszać dla nich potrzebną im pomoc. Taką misją wypełniła swoje życie Maria Simma, prosta, uboga kobieta, która od dziecka chciała służyć Bogu, szukając swojej drogi. Trzykrotnie próbowała wstąpić do klasztoru, ale jako osoba słabego zdrowia nie mogła tam zostać. „Myślałam, że już wszystko stracone. Drogi, którą Pan Bóg dla mnie przeznaczył, nie mogłam znaleźć. Przez czas dłuższy byłam bardzo przygnębiona. Pocieszałam się myślą, że zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, aby zostać zakonnicą. Od dziecka miałam wielkie nabożeństwo dla dusz czyśćcowych. Nasza matka często mawiała: "Jeżeli macie wielką potrzebę, zwróćcie się do dusz czyśćcowych, to są wdzięczne pomocnice”. I tak odnalazła swoje powołanie, aby pomagać duszom czyśćcowym przez modlitwę, cierpienia pokutne i apostolstwo na rzecz dusz czyśćcowych. 
Z pokorą i prostotą Maria Simma pisze: „Często mnie pytano, dlaczego dusze czyśćcowe przychodzą właśnie do mnie. Z pewnością nie dla mojej pobożności, bo żyje wielu ludzi daleko pobożniejszych ode mnie, do których jednak dusze pokutujące nie przychodzą. Wydarzenia nadprzyrodzone nie są bynajmniej oznaką świętości. Miarą doskonałości jest i pozostanie miłość prawdziwa, bezinteresowna miłość Boga i bliźniego. Naśladowanie Chrystusa Pana żąda od nas cierpienia z miłości do drugich, bez tego życia doczesnego nie przejdziemy. Pewna dusza czyśćcowa powiedziała mi niegdyś, że najskuteczniejsze jest cierpienie, jeżeli znosimy je z poddaniem i złożymy w ręce Matki Najświętszej, aby przydzieliła je komu chce, bo Ona wie najlepiej, gdzie jest najpotrzebniejsze, i gdzie je użyć (…) Czy znam dusze, które do mnie przychodzą? O ile znałam je za życia poznaję natychmiast, innych nie znam, chyba że same mi powiedzą kim są. Ukazują się najczęściej w zwykłym ubraniu. Czy można duszę czyśćcową odesłać do kogo innego? Nie, tego nie można. Uczyniłabym to chętnie zwłaszcza tym, którzy nie wierzą i szydzą z możliwości ukazania się takiej duszy. Pytano mnie również czy można duszę czyśćcową przywołać. Nie, nie mogę tego zrobić. Przychodzą po prostu kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie. Czy jest grzechem nie wierzyć w zjawianie się dusz czyśćcowych? Nie, bo to nie jest dogmat wiary i dlatego nikt nie jest obowiązany w to wierzyć. Nie należy tylko z tych spraw szydzić”. 
I z posłowia wydawcy:Maria Simma miała charyzmat dany jej przez Boga, ale nigdy nie stała się zarozumiała. Do końca życia pozostała prostą, stąpająco twardo po ziemi chrześcijanką, która po cichu dokonywała wielkich rzeczy”. 
W książce znajdziemy opisy przeżyć Marii Simmy z duszami czyśćcowymi, niezwykle cenne rady, jakie ma ona dla nas ze spotkania z nimi, objawienia dusz czyśćcowych Świętym a także rozdział na temat nauki Kościoła Katolickiego o czyśćcu i modlitwy za Zmarłych.
 
Książka została wydana w 2005 roku przez Wydawnictwo Księży Marianów Promic, str.176